-Spokojnie. Nie zrobię ci krzywdy.
-T-Ty go zabiłeś? - Chciała spojrzeć chłopakowi w oczy, jednak nie dostrzegła jego twarzy. Zauważyła tylko lekkie skinięcie głową na znak potwierdzenia. W lesie panował półmrok. Korony drzew nie pozwalały światłu dostać się do środka, a kiedy już ustąpiły i pierwsze promyki oświetliły miejsce w jakim się znajdowali, chłopak wstał i naciągnął kaptur na głowę. Podał Charlotte rękę i pomógł jej wstać. Dziewczyna chciała go zdjąć, ale ON powstrzymał ją ponownie łapiąc jej dłoń. -Zostaw. Chcę zobaczyć twoją twarz.
-Nie dzisiaj.
-Dlaczego?
-Bo jeszcze mnie nie
kochasz.
Odszedł zostawiając ją z własnymi myślami.
...
Głośny śmiech wyrwał
Charlie ze snu. Była cała zapocona i szybko oddychała. Wstała z łóżka i wyszła
z pokoju kierując swoje kroki do salonu. Na kanapie siedzieli Liam, Louis i
Zayn. Na widok Charls wszyscy spoważnieli. Mulat wstał i podszedł do przyjaciółki.
-Coś się stało? Wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha.
-Wszystko w porządku, po
prostu miałam zły sen. - Brunetka pominęła już fakt, że śni jej się od paru
dni.
-Na pewno?
-Tak. Dziękuję. - Mocno przytuliła bruneta. - A wy co? -
Spojrzała na pozostałą dwójkę. - Chodźcie tu. - 'Otworzyła' ramiona, w których
cała trójka zajęła miejsce. - Kto was wpuścił?
-Hayl. Poszła kupić coś na
śniadanie.
-A Caroline?
-Jest tutaj? Nie wiedzieliśmy. - Pasiasty podrapał tył
głowy. - Inaczej byśmy nie...
-Louis, przestań. Nie mogę przestać się z wami
widywać, bo ona ma taki kaprys. Jesteście moimi przyjaciółmi prawda? Zostańcie
tu ja pójdę jej powiedzieć, że jesteście. Nie chcę, żeby potem miała
'niespodziankę'. - Przerwała mu Charls i pobiegła do sypialnie gościnnej, w
której była Car. Usiadła na krześle i czekała, aż przyjaciółka otworzy oczy.
Jako, że nic takiego nie wydarzyło się przez ostatnie kilka minut, sama
postanowiła ją obudzić.
-Charls, miej litość.
-W tym domu nie ma litości,
zapomniałaś? - Zaśmiała się i zabrała brunetce kołdrę. Car przeszedł zimny
dreszcz. Błyskawicznie się podniosła i stanęła na łóżku.
-Oddawaj to idiotko! -
Pomieszczenie wypełnił głośny śmiech przyjaciółek.
-Ale po co skoro i tak już
wstałaś? Zejdź mam ci coś do powiedzenia.
-Chyba się domyślam o co ci chodzi. Wiem, że ci debile tu są.
-Skąd?
-Hayl tu była zanim
wyszła. Kazałam jej nie mówić im, że ja też tu jestem, bo bałam się, że tu
przyjdą i coś zrobią.
-Przestań. Zejdziesz do nas?
-Zejdę, ale nie zamierzam
być dla nich miła.
-Car...
-Dobra, ale wisisz mi za to przysługę.
-Oczywiście,
Caro, oczywiście.
Charls wróciła do salonu w towarzystwie przyjaciółki.
Atmosfera od razu zrobiła się napięta....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz